Uczymy się na lekcjach języka polskiego pisać opowiadanie. Jest to umiejętność dość trudna, ponieważ wymaga stworzenia dość długiego tekstu, który będzie ciekawy, spójny i poprawny językowo (oraz ortograficznie oczywiście 😉). Dobrym materiałem do ćwiczeń może być komiks, a właściwie jego fragment, który spróbujemy przekształcić w opowiadanie. Wiecie dobrze, że w każdym komiksie najważniejszy jest obraz, któremu towarzyszą słowa bohaterów umieszczone w dymkach. Jak zatem przekształcić obrazkową historyjką w opowiadanie? Podaję Wam przykład opowiadania napisanego na podstawie krótkiego fragmentu komiksu: Mirmił, Kajko i Kokosz wracają z polowania do grodu. Jest noc, a więc bramę zastają zamkniętą. Obraz jak widzicie został wygenerowany przez Gemini.
A teraz przykładowe opowiadanie napisane przeze mnie.
Był ciepły, letni wieczór. Kasztelan Mirmił i jego dwaj wojowie wracali z polowania. Jechali ścieżką, która brzegiem jeziora prowadziła prosto do grodu. Byli trochę źli i zmęczeni, bo nie udało im się nic upolować. Kokosz, który prawie zawsze był głodny, liczył na to, że żona kasztelana przygotowała obfitą kolację. Marzyła mu się pieczeń z dzika.
Po godzinie jazdy w coraz większych ciemnościach przez stary las zobaczyli wieżę wznoszącą się nad bramą grodu. W okienku izby strażników dostrzegli światełko.
- No, nareszcie jesteśmy w domu! – powiedział Mirmił.
- Zaraz zastukam w bramę i zawołam strażników. – odezwał się basem Kokosz.
Po chwili rozległy się głośne dźwięki: „Dong! Dong!” Siłacz swą wielką pięścią walił w grube deski. Obudziło to dwóch strażników: Janka i Semka. Nie byli zachwyceni, że ktoś przerywa im słodki sen. Kasztelan Mirmił surowo zabronił otwierać w nocy bramę, ponieważ obawiał się napadu zbójcerzy, więc wartownicy, niewiele myśląc, chwycili kamienie przygotowane na wypadek pojawiania się pod grodem nieproszonych gości. Nagle grad mniejszych i większych kamieni poleciał w dół na głowy niefortunnych myśliwych. „Auu” – wrzasnął kasztelan, któremu kamień odbił się od żelaznego hełmu – ja ci pokażę, ty szelmo! Będziesz pasł gęsi, a nie pilnował bramy!”Mirmił, Kajko i Kokosz zmykali ile sił w nogach w stronę lasu. Zatrzymali się między drzewami w bezpiecznej odległości. W oddali na tle ciemnego, nocnego nieba widać było zamkniętą bramę i wysoką palisadę grodu.
- Jestem bezdomny! – krzyknął zrozpaczony Mirmił.
- Co teraz będzie? Musimy chyba przenocować w lesie. – stwierdził zasępiony Kajko.
- Wiem! Pojedziemy do mojej ciotki, Jagi. Mieszka tu niedaleko! – zaproponował Kokosz.
- To dobry pomysł. A więc ruszajmy. – ucieszył się kasztelan.
Jeźdźcy znów wjechali w ciemny las. Ruszyli wąską ścieżką w stronę chatki Jagi i Łamignata. Liczyli na to, że tym razem będą mieli więcej szczęścia. Kasztelan, choć na początku był bardzo zły na strażników, teraz stwierdził, że powinien nagrodzić ich za czujność i dokładne wypełnianie rozkazów.



.jpg)





